Jestem pijany, więc czas na kolejna notkę, pełną życiowych rozkmin o niczym i generalnie taką ,że się czytać odechciewa. Fajne kawałki na końcu będą, więc jak ktoś nie chce się męczyć, niech od razu przejdzie do downloadu ;)
Jak może niektórzy zauważyli ,po prawej pojawiło się coś nowego, a mianowicie, dlaczego, mój nick to neo_angin, przeczytajcie a się dowiecie ;)
Sesja? Pogadamy o tym kiedy indziej...
Życie osobiste? Znaczy czy mam dziewczynę. Nie mam i nie zanosi się na to, chociaż co tydzień, a nawet częściej jest jakaś kandydatka. Może nawet się rozpiszę w tym temacie. W sumie, już 2 dychy na karku, a ja nadal sam. Wiem, że z tym nie wolno się spieszyć i samo przyjdzie, ale z drugiej strony tak trochę głupio... Fajnie jest samemu, bo się ma dużo czasu dla siebie, pomimo iż uważam, że to fajnie to brakuje kogoś z kim mógłbym ten czas wolny spędzać/dzielić. Może i zgrywam takiego chuja muja, prostaka i w ogóle niedostępnego. Jedank w głębi duszy/serca/siebie jestem romantykiem czekającym/szukającym namiętnej miłości... Jee w końcu wylazło to ze mnie. Jestem romantykiem, z zasadami i do tego wychowanym po staremu (to już musicie rozkminić sami). Otwarty na wszelkie nowe znajomości (żeńskie przede wszystkim) Tutaj się trafia problem związany z monogamią w naszym kraju i kulturze ]:-> Znam dużo dziewczyn, nie tylko pięknych co interesujących za razem. Tutaj się pojawia problem... która? Dlaczego nie można kochać dwóch kobiet w swoim życiu? Co jest w tym takiego złego, jeśli uczucie jest prawdziwe do obydwu?
Nie można, bo jedna, może nie akceptować drugiej itd. Co ja mam zrobić w takiej sytuacji? Wybrać? Przecież taki wybór to tak jak kogo wybrać do miejsca w schronie przed wojną atomową. Jedną uszczęśliwię, drugą zranię. O ile obie są świadome tego co się dzieje w mojej głowie. Jeśli nie to i tak wyrzuty sumienia będą bardzo silne. Co jeśli wybiorę źle?
Każdy ma swoje kryteria, niektórzy wybierają po wyglądzie, inni po charakterze. Ja szukam takiego idealnego połączenia jednego z drugim. Nawet jeśli się trafi to mam taki fart, że albo już zajęta, albo się spóźnię, albo to inne miasto... Dlaczego, nie mogę poznać kogoś, kto mieszka w Łodzi, lubi chociaż w części to co ja (rowery, komputery, czy, o bogowie, konsole!) ile mi ma to zająć? Nawet jeżeli znam kogoś, kogo uważam, za moją drugą połówkę, to ona tego nie widzi. Szukam miłości od pierwszego wejrzenia? Nie koniecznie, wystarczy jakiekolwiek uczucie z wzajemnością. Przyjaźń, znajomość, koleżeństwo z dziewczynami jest spoko, ale ile można?
Dobra, to gadanie o niczym jest bez sensu, jak wytrzeźwieję to może napiszę coś z sensem. Teraz muza:
Dzisiaj lecimy z The Discoboys i dwa polskie kawałki.
Playslita: POBIERZ
1. Kopruch - Poprostu Bądź (1:38)
2. Maria Peszek - Mam Kota (2:53)
3. The Disco Boys - Die mit dem roten Halsband (Original mix) (6:37)
4. VA - The Disco Boys - Here On My Own (3:24)
Pierwszą piosenkę znalazłem w necie na wrzuta.pl
Druga ofkoz Radio BIS
Pozostałe dwie to ze szperania po Youtubie.
The Discoboys - Die mit dem roten Halsband
The Discoboys - Here on my own - swoją drogą, to tak bym chciał i bym się nie opierał. ;)
Tymbark mówi: "Dopasowany zestaw"
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz